Wywiad z o. Zbigniewem wyemitowany w Radiu Rodzina

Ojciec Zbigniew Ptak OSPPE to paulin z Jasnej Góry, który od lat głosi homilie i rekolekcje nt. Mszy Św. w parafiach w całej Polsce, dzieli się w ten sposób swoim rozmiłowaniem do Eucharystii, które zrodziło się w Jego sercu!  

  • Od wielu lat jeździ Ojciec po Polsce głosząc homilie i rekolekcje nt. mszy świętej – proszę opowiedzieć od czego się zaczęło?

Zaczęło się od Ostrowa Wielkopolskiego, 12 lat temu! W jednej z parafii głosiłem Rekolekcje Wielkopostne i w trakcie nauk dostałem takie bardzo mocne światło, które potraktowałem jako światło od Pana Boga, żeby zająć się głoszeniem Słowa Bożego tylko na temat Mszy Św. To było dla mnie tak mocne i tak intensywne, że nie miałem wątpliwości, że to jest od Pana Boga, no bo wiadomo, szatan takich rzeczy nie proponuje. Poszedłem do przełożonych, którzy pobłogosławili mi w tym. Pamiętam pierwsze rekolekcje, kiedy wyjechałem z grupą modlitewną z Torunia w Polskę, to były zamknięte, sześciodniowe rekolekcje. I po tych rekolekcjach, kiedy wróciliśmy, na drugi dzień o 9 sprawowałem Mszę Św. i wygłosiłem naukę, homilię. I po tej Mszy Św. przychodzi o mnie animatorka tej grupy i mówi do mnie tak: „Ojcze! Co Ojciec dzisiaj zrobił podczas Mszy Św.?!” No jak to co, odprawiłem pobożnie Mszę Świętą! „A Słowo?!” No starałem się dobrze homilię powiedzieć. „Jak to!? To przez sześć dni Ojciec nam mówił o Mszy Św., a teraz ani słowa?!” I mnie to tak uderzyło wtedy! Nie zapomnę tego do końca życia! Dosłownie tak, jakby to Pan Bóg stanął i powiedział „nakazuję ci mówić tylko o Mszy Św.” Minęło już dwanaście lat i właściwie pamiętam tylko dwie homilie, na początku, kiedy to się wydarzyło, w których zapomniałem, z rozbiegu nie mówiłem o Mszy Św., a tak to cokolwiek, do kogokolwiek mówię, zawsze jest rozpoczęcie (jeśli chodzi o Mszę Św.) od czytań mszalnych i wejście na temat Mszy Św. i wyjaśnienie Mszy Św. Taką łaskę dostałem i cieszę się z tego bardzo, bo to mnie duchowo bardzo rozwija no i też widzę, że wielu ludziom bardzo pomaga, dlatego że trudno w Polsce znaleźć księży, którzy mieliby takie przynaglenie do tego, żeby jeździć po parafiach i głosić rekolekcje czy słowo o Mszy Św. A przecież kapłaństwo zostało do tego właśnie przeznaczone, żeby przede wszystkim Msza Św. była sprawowana, ale w nauczaniu Kościoła wyraźnie jest napisane, że my kapłani mamy też wyjaśniać ludziom Mszę Św.

  • Obecnie co miesiąc z wyłączeniem wakacji na Jasnej Górze prowadzi Ojciec darmowe rekolekcje dla wszystkich chętnych o Uzdrawiającej Mocy Eucharystii – skąd taka potrzeba?

Potrzeba zrodziła się z kilku źródeł. Pierwsze źródło to jest to, że kiedy zacząłem jeździć po Polsce i głosić te rekolekcje o Mszy Św. to zauważyłem, że bardzo wiele ludzi przychodzi do mnie i mówi: „Ojcze, dlaczego ja o tym dowiaduję się na koniec mojego życia! To ja jestem tak blisko Kościoła, każdego dnia chodzę na Mszę Św. i dowiaduję się o tym dopiero teraz?!” Takie problemy były. A ponieważ mam jeszcze jedną pasję – od dziecka pasjonuję się książkami – to w pewnym momencie przełożeni zadecydowali żeby mnie z Krakowa, w którym posługiwałem przez 7 lat słowem o Mszy Św., przesunąć na Jasną Górę, bo tam była akurat potrzeba w wydawnictwie. Przełożony miał takie natchnienie (a nie rozmawialiśmy o tym w ogóle i to nie było brane pod uwagę wcześniej) i zapytał mnie czy nie chciałbym głosić rekolekcji na Jasnej Górze o Mszy Św. Przyznam się, że to był dla mnie strzał w dziesiątkę, dlatego że kiedy pracowałem w Krakowie to zastanawiałem się jak zrobić, aby zorganizować w Krakowie takie ogólnopolskie rekolekcje systematyczne o Mszy Św. Ale nie było tam żadnych możliwości logistycznych, a Jasna Góra jest idealnym miejscem do tego!

  • Jak ocenia Ojciec odbiór tych Rekolekcji przez rekolektantów?

Ja czasami ludziom mówię, że te rekolekcje są niebezpieczne, dlatego że człowiek przychodzi na Mszę Św. i traktuje ją jako modlitwę. Ja natomiast mówię, że Msza Św. nie jest modlitwą, jest czymś nieskończenie razy większym i wyjaśniam nie tylko czym jest Msza Św., ale wyjaśniam ludziom co oni mają robić podczas Mszy Św., bo to jest właśnie najważniejsze! To nie tak, że ja czerpię, czerpię, czerpię, tylko mam to robić w jakimś konkretnym celu, mam z tego robić użytek. Podczas Mszy Św. mam wstawiać się za świat, za bliskich itd. Także wierni mają dużo do zrobienia podczas Mszy Św.! No i wiadomo, zdarzają się osoby, które są zdumione, może trochę negatywnie, bo myślały, że będą więcej wiedzieć na temat Mszy Św., a tu chodzi, żeby nie tylko dowiedzieć się, ale żeby właśnie ten potencjał naszej  obecności duchowo wykorzystać. To jest jedna reakcja. Natomiast znacznie więcej jest reakcji ludzi, którzy mnie zaskakują! Rekolekcje są w takim kluczu, że co miesiąc są te same treści, ta sama godzina, ta sama nauka, ten sam wątek, bezustannie. Ja oczywiście nie korzystam z kartek, modlę się dużo przed każdą edycją rekolekcji i proszę ciągle Ducha Św. o Światło. Natomiast jest coraz więcej osób, które uczestniczą w tych rekolekcjach regularnie! Nawet był taki czas, kiedy z mojej rodziny, małżeństwo przyjeżdżało 400 km co miesiąc. Dużo jest osób miejscowych, którzy w każdej edycji przychodzą na te nauki. Pytałem ich kilka razy dlaczego to robią – mówią, że w każdym miesiącu dowiadują się nowych rzeczy, których wcześniej nie usłyszeli i nie spostrzegli. Wiadomo, treści jest bardzo dużo, bardzo dużo bardzo głębokich rzeczy i z tego powodu, że one są skumulowane w krótkim czasie jednego dnia (sześć najważniejszych nauk jednego dnia), to nie da się tego wszystkiego ogarnąć na raz, więc Ci ludzie po prostu przychodzą na te rekolekcje wiele, wiele razy. Niektórzy są obecni na każdej edycji, a było ich już dziesięć, bo czują taką wewnętrzną potrzebę i bardzo im to pomaga.

  • Te rekolekcje są wyjątkowe jeszcze z jednego powodu – wsparcia modlitewnego –

w intencji uczestników rekolekcji dwa razy w miesiącu odprawiane są Msze Święte na Jasnej Górze oraz istnieje grupa modlitewno-pokutna. Czy widzi Ojciec owoce tej Modlitwy?

Uważam, że przy takim dziele do którego Pan Bóg wyraźnie, jednoznacznie człowieka mobilizuje, zachęca i wyposaża, jest niemożliwe, żeby to ograniczyło się do samego głoszenia słowa. Mam takie własne doświadczenie z Leśniowa, w którym posługiwałem przez 6 lat, założyłem wtedy grupę modlitewno-pokutną, która modliła się i pościła w intencji dzieł duszpasterskich w Leśniowie. Wtedy doszło do nieprawdopodobnie mocnych rzeczy w Leśniowie! Tak więc mam takie doświadczenie, że jak coś jest takiego dużego kalibru, nawet jeśli zewnętrznie to wygląda niepozornie, to musi być to otulone modlitwą. Dlatego na dwa miesiące przed rozpoczęciem rekolekcji utworzyliśmy grupę modlitewno-pokutną. Ta grupa trwa i ciągle się rozrasta. Owoc jest jeszcze dodatkowy ten, co jest też dla mnie dowodem na to, że jest to Boże dzieło, że Ci ludzie na pewnym etapie sami odkryli Mszę Św. głębiej. Uczestniczyli oczywiście w tych rekolekcjach i stwierdzili, że warto jeszcze pogłębiać tą formację i poprosili mnie, żeby ich formować. Obecnie spotykamy się co dwa tygodnie. Ta grupa jest być może jedną z nielicznych w Polsce, która ma formację czysto mszalną. Grup eucharystycznych jest bardzo dużo w Polsce, dziecięce, młodzieżowe i oczywiście dla dorosłych, natomiast bardzo mało słyszy się o tym, żeby były w Polsce grupy, które miałyby formację dotyczącą samej Mszy Św. A my właśnie tak robimy teraz, że wchodzimy bardzo głęboko w Mszę Św. – krok po kroku. No i to modlitewnie otulamy, aby jak najwięcej wiedzieć, przeżyć, doświadczyć i dawać innym. I to są owoce.

 Na początku była jedna Msza Św. odprawiana na koniec rekolekcji za uczestników. Potem zrodziła się potrzeba, aby jeszcze raz w ciągu miesiąca odprawić Mszę Św. Także jest co miesiąc ta druga Msza też odprawiana, informujemy uczestników rekolekcji poprzez maila o dokładnym terminie. Termin jest ruchomy, dlatego, że ja dużo jeżdżę i mam dużo obowiązków, dlatego nie mam możliwości ustalić stałego terminu, ale cieszę się bardzo, że nacisk jest bardzo intensywny na sprawy duchowe, nie tylko,  aby przekazać słowo, ale jest też bardzo mocne duchowe wsparcie tych rekolekcji.

  • Jakie są dalsze plany dla tego dzieła? Czy rekolekcje będą nadal głoszone? Czy są plany, aby jeszcze bardziej rozbudować lub pogłębić ich treść?

Tak, jest taki pomysł, żeby zrobić to bardziej nowocześnie. Dostałem takie natchnienie, aby przygotować materiały wizualne do tych rekolekcji. Aby to nie było tylko słowo mówione, tylko żeby to było również słowo przełożone na obraz, a że w naszym wydawnictwie pracuje taki grafik, który świetnie sobie radzi z pędzlem czy ołówkiem, no to przygotowaliśmy ok. 150 takich rysunków i będziemy robić właśnie takie materiały audio-wizualne. W każdej sali na Jasnej Górze jest duży ekran, także będzie można wyświetlić obraz i opowiedzieć o co chodzi w tej części, w tym elemencie Mszy Św., a potem z tego zrobimy pewnie też jakąś książkę, bo ludzie od 12 lat przychodzą do mnie i proszą, żeby te materiały dostać fizycznie, a ja nie mam czasu na pisanie, a teraz tutaj można połączyć jedno z drugim. 

  • Wielokrotnie zdarza się, że przychodzimy na Mszę Świętą z przyzwyczajenia, z tradycji lub namówieni przez rodzinę lub przyjaciół, ale nie do końca wiemy, w czym uczestniczymy. Niecierpliwie spoglądamy na zegarek, podczas kazania myślimy o planach na wakacje, a wszystkie czytane przez księdza formuły wydają się być długie, niezrozumiałe i całkowicie oderwane od rzeczywistości. Z czego wynika ten brak świadomości istoty Eucharystii wśród wierzących? Jak radzić sobie z rutyną podczas uczestnictwa w Eucharystii?

Myślę, że brak tej świadomości wynika z tego, że w Polsce formacja mszalna kończy się na etapie drugiej czy trzeciej klasy szkoły podstawowej, kiedy dzieci są przygotowywane do Pierwszej Komunii Świętej. Wiadomo ksiądz musi prościutkim językiem mówić o niektórych tylko elementach Mszy Św. O tych trudniejszych nie jest w stanie bo to jest dla dzieci za trudne. Na tym poziomie wiedzy dla dziecka my często pozostajemy do końca życia. Czasami mówię tak obrazowo: wyobraź sobie żebyś ubranko z Pierwszej Komunii Świętej teraz założył na siebie. No nie ma fizycznie takiej możliwości! A jeśli będę próbował założyć no to rozerwę to jakoś albo ośmieszę się. I tu jest tak samo – my tą wiedzę, którą zdobyliśmy w szkole podstawowej, przez całe życie ciągniemy… A ta Msza Św. nas tak mało niestety interesuje z różnych powodów. Powody są takie, że ten świat ma dzisiaj nieprawdopodobnie atrakcyjną ofertę wobec wielu ludzi. Papież Franciszek na początku swojego pontyfikatu powiedział takie bardzo mocne słowa, że duch tego świata jest gorszy od grzechu. i my niestety tym duchem nasiąkamy a on jest anty-ewangeliczny! Odciąga nas od tego co mogłoby nas sprowokować do zamyślenia, pogłębienia, wejścia w to co duchowe. Świat nam pokazuje, że istnieje tylko materia. Ludzie dają się niestety często uwieść takim tekstom, które słyszą, czy z którymi obcują przez media. To jest niebezpieczeństwo, które bezustannie mamy bezustannie w zasięgu, jesteśmy pod jego wpływem…

Jak nie ulec rutynie? Zawsze kiedy wierni przychodzą na rekolekcje, to proszę ich żeby w wolnych chwilach, a takich wolnych chwil mamy dziesiątki, setki w ciągu dnia, żeby wypowiadali takie krótkie zdanie w formie aktu strzelistego: „Panie Boże, daj mi łaskę rozkochania się we Mszy Świętej!”. Chodzi o to, żeby takie zdanie jak najczęściej wypowiadać, bo to jest konkretna modlitwa. Jeśli Pan Bóg zobaczy, że mi zależy no to będzie działał w taki sposób, że ta Msza Św. będzie dla mnie bardziej zrozumiała. Z innych, bardzo konkretnych wskazań, o których mówię też na rekolekcjach, to jest obraz albo film. Filmów o Mszy Św. jest sporo, także można obejrzeć sobie jeden, drugi trzeci film. Kolejna sprawa – jest mnóstwo nagrań w Internecie dotyczących Eucharystii, bardzo dużo. Jeśli ktoś nie lubi czytać bo niestety jest dużo osób, które nie lubią bądź nie mają czasu na czytanie, to można tych nagrań, konferencji, rekolekcji posłuchać w Internecie. Oczywiście książka jest najlepszą metodą i narzędziem, dlatego, że w książce można zaznaczyć sobie pewne fragmenty, czy wypisać je np. do notatnika. Metod jest naprawdę bardzo, bardzo dużo, ale najważniejsze jest to, żeby wzbudzić w sobie pragnienie Eucharystii, głód, który będzie człowieka aż bolał, że za mało kocham, za mało rozumiem, za mało się angażuję. Jeśli człowiek odkryje to, że Msza Św., tak jak uczy Kościół, powinna być w centrum naszego życia, to wtedy może odkryć i to, że Ona jest w stanie rozwiązać każdy nasz problem. Nie ma takiego problemu w naszym życiu, którego nie rozwiązałaby Msza Św. Nie na zasadzie takiej, że to przestaje być problem, tylko człowiek inaczej na ten problem spogląda, przez pryzmat tego co się dzieje we Mszy Św. A co się dzieje? Jezus sakramentalnie umiera na krzyżu. I to jest źródło rozwiązania każdego problemu człowieka. Wejść głęboko w to, zanurzyć się, odkryć, zafascynować się i zadziwić tą miłością. W tym momencie człowiek tak naprawdę może doświadczyć tego, że cząstkę raju ma tutaj na ziemi.

  • Czy Ojciec również cały czas jeszcze pogłębia temat Mszy Św.?

Przyznam się, że to jest dla mnie najwspanialsza przygoda w życiu! Mam trzy pasje – pierwsza to książka. Tutaj też Pan Bóg daje mi łaskę pogłębiania, dlatego że prowadzę obecnie dwa wydawnictwa. Nie marzyłem o czymś takim nigdy w życiu! Druga pasja to błogosławieństwa – też mi daj Pan Bóg łaskę pogłębienia tej pasji. No i Eucharystia to w takie sposób, że ciągle głoszę słowo. Ale głoszę w taki sposób słowo, że słucham też tego słowa. Słyszę, że od czasu do czasu mówię rzeczy, których nie wiedziałem do tej pory. Dostaję jakieś natchnienie i jak mam możliwość to sobie je zapisuję. Założyłem sobie niedawno taki zeszyt, zszyłem u introligatora, który ma chyba 300 kartek własnych myśli na temat Eucharystii. A potem przeraziłem się – jak to 300 kartek?! 600 stron własnych myśli, to jest niemożliwe!? Okazał się, że tego przychodzi tak dużo, że jestem kompletnie zaskoczony. Nawet w pewnym momencie pisałem komentarze do codziennych czytań mszalnych pod kątem Eucharystii. No i też byłem zaskoczony, bo tego bardzo dużo przychodziło! Tylko czas mnie ogranicza, nie mam czasu no to żeby pisać te myśli, które przychodzą, te refleksje. Widzę dzięki temu co się dzieje, że można świat odbierać pod kątem Eucharystii. Wszystko cokolwiek się dzieje na świecie można brać pod kątem Eucharystycznym. Dlaczego? Dlatego, że my przychodzimy na Mszę Św., uczestniczymy w Eucharystii właśnie w tym celu, żeby nasze życie stało się JAK Eucharystia! I właśnie jakiś etap tego widzę właśnie u siebie, bo wszystko odbieram pod kątem Eucharystii, wszystko kojarzy się z Eucharystią, wszystko po części można włączyć w Eucharystię. To fascynujące doświadczenie!

  • Chciałam dopytać o błogosławieństwo – które zazwyczaj kojarzy nam się z tym, którego udziela Kapłan na zakończenie mszy świętej, ale przecież błogosławienie nie jest zarezerwowane tylko dla kapłanów. Proszę powiedzieć, jak możemy wpleść je w nasze życie codzienne?

To wplatanie jest bardzo proste. My kapłani znowu za rzadko mówimy o tym, ale zawsze kiedy we Mszy Św. na koniec otrzymuje każda osoba błogosławieństwo, ono jest ogólnie dane wszystkim naraz, ale z tej racji, że Pan Bóg nas indywidualnie traktuje to każdy przede wszystkim powinien potraktować to błogosławieństwo tak jak by Pan Bóg miał teraz tylko mnie samego i tylko mnie udzielał tego błogosławieństwa. Jak to pięknie ktoś zauważył Pan Bóg traktuje każdego człowieka, jak by on był Jego jedynakiem. Jeden jedyny człowiek. Gdyby każdy z nas sam jeden był na świecie  to Jezus pewnie też by umarł za każdego z nas indywidualnie. Dlatego to pierwszy punkt wyjścia, żeby doświadczyć tego, że to jest dla mnie błogosławieństwo. Nie dla całej masy ludzi, dla wszystkich naraz. Tak samo nie mówimy, że Jezus umarł za wszystkich ludzi na całym świecie, umarł za każdego człowieka oddzielnie. W błogosławieństwie jest tak samo, trzeba uświadomić sobie, że ja dostałem to błogosławieństwo, bardzo konkretnie teraz, od Boga indywidualnie. Druga sprawa to jest to zadanie o którym mówiliśmy wcześniej – ja przychodzę na Mszę Św. i nie mam „być na Mszy Św.”, tylko ja mam zadanie do spełnienia. Jednym z elementów tego zadania to jest to, że ja dostaję błogosławieństwo Boże, po to, żeby przekazywać je dalej. Przekazywanie tego Błogosławieństwa najlepiej widać oczywiście w rodzinie. Na przykład kiedy dziecko jest jeszcze w łonie matki, to mądra, kochająca matka będzie to dziecko błogosławiła przy każdej okazji, nawet dziesięć, dwadzieścia, pięćdziesiąt razy dziennie! Jeśli św. Maksymilian Kolbe potrafił Komunię duchową przyjmować sto razy dziennie, to dlaczego matka nie może sto razy dziennie błogosławić swojego dziecka? To jest prostsze i więcej razy można to uczynić. Matka, która błogosławi dziecko przed wyjściem do szkoły, na zajęcia, czy wracające ze szkoły, dziecko, które zasypia… To są fenomenalne rzeczy! Znam takie rodziny, kiedy matka błogosławi dziecko mówi „a teraz ty mnie pobłogosław!” i dziecko błogosławi rodzica! Piękna sprawa! Już nie mówię, że kiedy rodzice, małżonkowie siebie wzajemnie błogosławią, lub kiedy ktoś ma u siebie w domu kropielnicę i też to traktuje jak przedłużenie tego co się dzieje w Kościele, bo przecież nasze domy są kościołami domowymi. Tak więc mamy taką możliwość, aby z tego korzystać. Jak byśmy wiedzieli czym jest błogosławieństwo, to byśmy robili to przy każdej okazji, kiedy tylko można, po to aby dawać ludziom dar, który Pan Bóg przez ten nasz zewnętrzny gest daje w postaci konkretnej łaski, która przychodzi do serca. Współczesna teologia mówi, że łaska Boża to jest Duch Święty. Czyli tam gdzie czyniona jest jakaś miłość, jakakolwiek forma miłości, a błogosławieństwo jest formą miłości duchowej, to w tym momencie tak jak bym ja dawał drugiemu człowiekowi Ducha Świętego!

Dlatego dobrze jest, jeśli człowiek zdaje sobie sprawę, że ma taki potencjał. Człowiek jest kapłanem, wyświęconym na księdza podczas sakramentu chrztu św.. To kapłaństwo jest inne niż kapłana, który stoi przy ołtarzu, czy siedzi w konfesjonale, to jest kapłaństwo powszechne, ale jest wyświęcony na kapłana! I to kapłaństwo m.in. polega na tym, że mam błogosławić.

Zachęcam, aby to nie było tylko robienie znaku krzyża kciukiem na czole, tylko aby to było robienie znaku krzyża, tak jak ksiądz robi podczas Mszy Św., znak krzyża, całą dłonią nad głową. Można błogosławić nawet na odległość, nie tylko kiedy się spotykamy.

Zobacz także…

Opoka.pl o nas (6.03.2023)

Uzdrawiająca moc Eucharystii. Nowa propozycja jasnogórskich rekolekcji dla pielgrzymów Bez zapisów i bez opłat. Na...

Misyjne.pl o nas (26.06.2022)

O uzdrawiającej mocy Eucharystii Kilkadziesiąt osób z Polski i zagranicy uczestniczyło na Jasnej Górze w rekolekcjach...

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

13 − dwa =